Tyś dla mnie ucieczką: z ucisku mnie wyrwiesz, otoczysz mnie radościami ocalenia. (Ps 32,7)

Aktualności

Homilia: Żeś jak lód stopił grzechy moje.
Wielka Pokuta (Jasna Góra - 15.10.2016)

Abp Stanisław Gądecki

W dniu dzisiejszym na Jasnej Górze trwa "Wielka Pokuta", czyli przebłaganie za wszystkie grzechy popełnione w naszej Ojczyźnie. Każdy z nas jest tutaj wezwany do tego, aby przeprosić Boga za grzechy indywidualne i społeczne. Przez "Wielką Pokutę" pragniemy zmienić bieg historii każdego z nas i naszej Ojczyzny.

"Całe życie ludzi, czy to jednostkowe, czy zbiorowe, przedstawia się jako walka, i to walka dramatyczna, między dobrem i złem, między światłem i ciemnością. Co więcej, człowiek odkrywa, że jest niezdolny zwalczać skutecznie o własnych siłach napaści zła... Ale sam Pan przyszedł, aby człowieka uwolnić i umocnić, odnawiając go wewnętrznie" (Gaudium et spes, 13). Tylko w tym kontekście napięć i konfliktów, właściwych upadłej naturze ludzkiej, można podejmować refleksję nad grzechem osobistym i społecznym. Nam pokutą indywidualną i społeczną.

1. POKUTA INDYWIDUALNA

Grzech ma zasadniczo i istotowo charakter osobisty i osobowy. Jest to zawsze określony czyn osobowy, który - jako niezgodny z prawem moralnym - sprzeciwia się woli Boga. Grzech jest więc w najszerszym tego słowa znaczeniu niesprawiedliwością. W ślad za tą niesprawiedliwością idzie zerwanie więzi z Bogiem.

a) Nawrócenie

W celu przywrócenia zerwanej więzi z Bogiem potrzebna jest nam pokuta, która - po pierwsze -  zakłada nawrócenie. Zakłada nawrócenie czyli nic innego jak przemianę ducha, która ma skierować nas ku Bogu. Są to zresztą dwa podstawowe elementy nauki płynącej z przypowieści o synu marnotrawnym, zagubionym i odnalezionym. Zakłada ono zastanowienie się nad sobą i decyzję powrotu do Ojca. Pojednanie nie jest możliwe bez przyjęcia tych podstawowych dla nawrócenia postaw.

Kiedy syn marnotrawny otrzymał przypadającą mu część majątku a potem "odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie", dopiero głód i niedostatek w obcej krainie zmusił go do refleksji.

"Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.

Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem".

Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić" (Łk 15,17-24).

Syn marnotrawny zaczyna się zastanawiać i uświadamia sobie, że pomylił się i że w domu ojca było mu znacznie lepiej. Dziedzictwo, które otrzymał od ojca, było pewnym zasobem dóbr materialnych; jednakże ważniejsza od tych dóbr była godność syna w domu ojca. Utrata owych dóbr, musiała mu uświadomić także tę utraconą godność. Nie myślał o niej w przeszłości, kiedy domagał się od ojca swojej części majątku, ażeby pójść w świat. I zdaje się nie uświadamiać sobie tego nawet i teraz, kiedy mówi do siebie: "Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę!" Mierzy siebie miarą tych dóbr, które stracił, których "nie ma", podczas gdy najemnicy w domu jego ojca "mają". Słowa te świadczą przede wszystkim o jego stosunku do dóbr materialnych, ale pod powierzchnią tych słów kryje się świadomość zmarnowanego synostwa.

I wtedy przychodzi decyzja: "Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem, uczyń mnie choćby jednym z najemników" (Łk 15, 18 n.). Te słowa odsłaniają głębiej sprawę najistotniejszą. W synu marnotrawnym poprzez sytuację "materialną", w jakiej się znalazł na skutek własnej lekkomyślności, dojrzało poczucie utraconej godności. Kiedy decyduje się pójść z powrotem do domu rodzinnego i prosić ojca o przyjęcie - już nie na prawach syna, ale na prawach najemnika - zdaje się działać ze względu na głód i nędzę, w jaką popadł, jednakże motyw ten jest przeniknięty świadomością głębszej utraty; być najemnikiem w domu własnego ojca, to z pewnością głębokie upokorzenie i wstyd. Uświadamia sobie, że nie ma prawa do niczego więcej, jak do stanu najemnika w domu swojego ojca. W centrum świadomości syna marnotrawnego znalazło się poczucie utraconej godności, tej, która wynikała ze stosunku syna do ojca. I z tak podjętą decyzją wyrusza w drogę.

b) Skrucha

Pierwszy warunek pokuty, jakim jest nawrócenie zakłada drugi a jest nim skrucha. Pokuta oznacza również skruchę. Mówi o tym upomnienie Jezusa: "Jeśli brat twój ... żałuje, przebacz mu! I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu!". Skrucha jest prawdziwą przemianą duszy ludzkiej. Przepięknym echem tego rodzaju skruchy jest psalm 51 Miserere:

Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!

Uznaję bowiem moją nieprawość,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą, [...]

Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego! (Ps 51,3-6.11-12).

Tego rodzaju prośba - w sposób świadomy lub nieuświadomiony - wznosi się do Boga przed każdą spowiedzią ze skruszonego serca penitenta.

"Rzetelne wyznanie grzechów ponadto zaprawia penitenta do pokory, do uznania własnej słabości, a jednocześnie do uświadamiania sobie konieczności Bożego przebaczenia oraz ufności w to, że łaska Boża może przemienić życie. [...] Nie zapominajmy, że bardzo wiele nawróceń i wiele prawdziwie świętych egzystencji rozpoczęło się w konfesjonale! Pokuta i słowa: «Odpuszczam ci grzechy», stanowią wreszcie prawdziwą lekcję miłości i nadziei, dzięki której wzrasta pełne zaufanie do Boga Miłości, objawionego w Jezusie Chrystusie, odpowiedzialność i zaangażowanie w nieustanne nawracanie się" (Benedykt XVI, W kwestii zła w człowieku i historii ostatnie słowo należy do Boga. Przemówienie do uczestników kursu dla spowiedników zorganizowanego przez Penitencjarię Apostolską - 25 III 2011).

c) Czynienie pokuty

W trzecim wreszcie znaczeniu pokuta jest przejściem od postawy nawrócenia i skruchy w gest ujawniający się na zewnątrz: jest to czynienie pokuty. Czynić pokutę - do czego nakłaniał Jan Chrzciciel - znaczy przede wszystkim przywrócić harmonię zburzoną przez grzech; zmienić kierunek postępowania kosztem ofiary.

Ojcowie Kościoła domagali się odbywaniu ciężkiej pokuty jeszcze przed otrzymaniem rozgrzeszenia. Nie wchodziła przy tym w grę żadna idea "zrównoważenia" zła grzechu. Przebaczenie grzechów jest absolutnie darmowym darem Boga. Pokuta - której istotę stanowił ból odsunięcia od Komunii świętej, wstyd oddzielenia od wspólnoty oraz liczne posty i modlitwy - miała grzesznikowi dopomóc do osiągnięcia autentycznego żalu za grzechy oraz miała leczyć rany, jakie każdy grzech pozostawia po sobie w duszy człowieka. Nawet najcięższa pokuta nie zrównoważy zła grzechu ani nie wysłuży Bożego przebaczenia. Boże przebaczenie całkowicie przekracza zasługi moich czynów (a nawet wyczynów) pokutnych. Nigdy bym nie mógł pojednać się z Bogiem, gdyby On sam - suwerennym aktem swojego miłosierdzia - nie zechciał przygarnąć mnie do siebie (por. O. Jacek Salij, Na czym polega pokuta?, w: Idziemy, 1.04.2007 ).

Święty Tomasz z Akwinu, pisał, że pokuta za grzechy ma dwa cele. Po pierwsze, pomaga mi zrozumieć zło mojego grzechu. My często nie dostrzegamy niczego nagannego w naszych grzechach i dopiero dzięki pokucie możemy oprzytomnieć i całym sercem uznać dezaprobatę, jaką dla mojego grzechu żywi Bóg. Drugim celem pokuty jest zniszczenie w sobie złych nawyków, jakie się we mnie ukształtowały w wyniku grzesznego życia. Inaczej mówiąc, drugim celem pokuty jest leczenie ran, które pozostawił w nas nasz grzech.

Pokuta chrześcijańska jest wtedy autentyczna, gdy wypływa z miłości, a nie jedynie z lęku. Gdy polega na poważnym wysiłku ukrzyżowania "starego człowieka", aby mógł się narodzić "nowy" za sprawą Chrystusa. Gdy będzie naśladowaniem Chrystusa, który będąc niewinny wybrał drogę ubóstwa, cierpliwości, surowości i drogę życia pokutnego (Adhortacja "Reconciliatio et penitentia", 26).

"Żaden czyn cnoty nie może być skuteczny, jeśli z niego nie ma pożytku także dla innych... Więc, pomimo że przechodzisz dzień na czczo, pomimo, że śpisz na twardej ziemi, sypiesz popiół i wciąż wzdychasz; jeśli nie czynisz dobra innym, nie robisz niczego wielkiego" (św. Jan Chryzostom).

2. POKUTA WSPÓLNOTOWA

a) Grzech

Grzech - w swoim podstawowym znaczeniu - jest zawsze aktem konkretnej osoby, aktem wolności pojedynczego człowieka, nie zaś całej grupy czy wspólnoty. Ale jednocześnie grzech indywidualny dotyka innych ludzi i szkodzi równocześnie życiu społecznemu, wprowadzając i potęgując w nim nieład, osłabiając jego jedność. A zatem grzech indywidualny posiada zawsze wymiar społeczny. Dzieje się tak, dlatego że wola każdego człowieka jest uwarunkowana społecznie, a także dlatego, że grzech wywiera wpływ na same struktury społeczne, które w ten sposób są "jakby naznaczone przez grzech człowieka i stają się przeciwne Ewangelii". Ten społeczny aspekt grzechu ujawnia, że grzech nie jest jedynie zwykłym złamaniem jakiegoś prawa, ale że staje się on barierą w postępie ludzkości.

Suma grzechów osobistych, popełnionych przez wiele osób, tworzy grzeszne struktury społeczne i sytuacje grzechu. Grzech społeczny jest czymś więcej niż prostą sumą grzechów osobistych, jest jakby nową "quasi-antywartością". Podobnie jak dobro wspólne nie jest prostą sumą dóbr indywidualnych, ale nową "quasi-jakością".

Nigdy nie wolno przeciwstawiać grzechu społecznego grzechowi osobistemu, mówiąc, że są grzechy osobiste (indywidualne), które popełnia pojedynczy człowiek, i są jednocześnie grzechy społeczne, których podmiotem jest społeczność. Grzech osłabia społeczeństwo w jego podstawach, gdyż wnika w struktury społeczne oraz hamuje i utrudnia rozwój ludzkiej wspólnoty. W ten sposób stosunki społeczne ogarnięte przez grzech stają się okazjami do grzechu i pokusami. Skłaniają one do grzechu, ale nie zmuszają do niego i nie są grzechem same w sobie. Niesprawiedliwe warunki społeczne i sytuacje permisywne mogą być nazywane grzesznymi - grzechami społecznymi, grzechami strukturalnymi - tylko przez analogię. To człowiek grzeszy, a nie struktura.

Pojęcie "grzech społeczny" ma przynajmniej potrójne znaczenie. Po pierwsze, grzech każdego człowieka dotyczy w jakiś sposób innych, ponieważ narusza ludzką solidarność; wpływa mniej lub bardziej wyraźnie na całą rodzinę ludzką. W takim znaczeniu każdemu grzechowi można przypisać charakter społeczny.

Po drugie, niektóre grzechy są skierowane wprost przeciwko bliźniemu. Są one wyraźnym zaprzeczeniem miłości bliźniego w przypadku, kiedy grzesznik bezpośrednio krzywdzi innych przez swoje wykroczenia. Istnieje wiele tego rodzaju wykroczeń. Są to czyny popełnione przeciwko sprawiedliwości bądź to w odniesieniach osoby do osoby, bądź osoby do wspólnot, bądź też wspólnoty do osoby, czyny przeciwko prawom osoby ludzkiej, poczynając od prawa do życia, nie wyłączając prawa nie narodzonych, czyny przeciwko nietykalności fizycznej, czyny przeciwko wolności drugiego człowieka, zwłaszcza przeciwko najwyższej wolności, jaką jest wolność wyznawania wiary w Boga i wielbienia Go. Nadto czyny przeciwko godności i czci bliźniego.

Społeczny może być też grzech popełniony czynem lub zaniedbaniem ze strony przywódców politycznych, ekonomicznych, związkowych, jeśli mając po temu władzę, nie angażują się z roztropnością w dzieło ulepszania czy przemiany społeczeństwa według wymogów i możliwości na danym etapie dziejów, a także ze strony pracowników, którzy nie dopełniają obowiązku obecności i współpracy w budowaniu przedsiębiorstwa dobrobytu dla nich, dla rodzin i dla całego społeczeństwa.

Po trzecie, skutki grzechu społecznego niszczą relacje pomiędzy różnymi wspólnotami ludzkimi. Stosunki te często nie są zgodne z zamysłem Boga, który pragnie, aby na świecie panowała sprawiedliwość, wolność i pokój wśród jednostek, grup i narodów. Przykładem grzechu społecznego - w takim rozumieniu - może być walka klas, która zawsze stanowi zło społeczne, albo uporczywe przeciwstawianie się bloków państw innym blokom, jednego narodu - innemu narodowi, jednych grup - innym grupom w łonie tego samego narodu.

Ten społeczny wymiar grzechu może przybrać również postać sprzężenia zwrotnego. Z jednej strony grzech niszczy struktury społeczne, z drugiej zaś strony stosunki społeczne skażone grzechem stanowią pokusę dla nowego zła. A więc nie tylko jednostka popełniająca zło moralne wpływa destrukcyjnie na społeczność, ale i społeczność żyjąca niezgodnie z zasadami moralnymi emanuje swym złym wpływem na jednostkę. Jednostka przyjmuje chore oceny i kryteria, jakimi kieruje się określona społeczność czy grupa.

Niektóre społeczeństwa posuwają się jeszcze dalej, stwarzając taki system gospodarczy, w którym człowiek pozostaje w stałej i daleko posuniętej zależności od pracodawcy. Stawia się przy tym przed człowiekiem takie zadania, których nie jest on w stanie wykonać, lub stwarza się mu takie warunki życia i konstruuje takie ustawodawstwo, że nie jest on w stanie żyć uczciwie czy wręcz dochodzi do przekonania, że życie uczciwe jest niemożliwe albo co najmniej nie ma sensu.

W takich warunkach człowiek ulega stopniowej, systematycznej i niemal niedostrzegalnej demoralizacji, staje się niezdolny do skutecznego zwalczania o własnych siłach agresji zła. Żyje więc w ciągłym grzechu lub co najmniej w ciągłej świadomości przekraczania prawa i w ciągłym lęku przed odpowiedzialnością. Nie mogąc zachować norm moralnych, a przynajmniej nie posiadając możliwości ich jasnego rozeznania, popada w stan obojętności wobec grzechu, zatraca odpowiedzialność moralną.

A jednocześnie trzeba podkreślić to, że chociaż grzech sięga głębi człowieka i przenika struktury społeczne, a przez to uniemożliwia skuteczne budowanie wspólnoty ludzkiej, nie jest on jednak w historii zbawienia czymś najważniejszym, czymś, co ma zwyciężyć. Na stwierdzeniu faktu grzechu nie kończy się biblijne orędzie o grzechu. Słowo Boże nie tylko uczy, że grzech jest, że człowiek może zgrzeszyć, ale także tego, że Bóg chce i może człowieka wyzwolić z grzechu. Odkupienie jest synonimem miłości potężniejszej niż grzech, niż śmierć. Tej miłości nie może udaremnić żaden grzech ani żadna niewierność jednostek, narodów czy całej ludzkości. Ta miłość odnosi ostateczne zwycięstwo w dziejach ludzkiego grzechu, dlatego też Kościół - głosząc naukę o grzechu - mówi jednocześnie o Bogu przebaczającym i wskazuje drogę powrotu do Niego.

Dlatego też Kościół nawołuje czasami do pokuty społecznej, przypominając nam, że pokuta indywidualna nie wystarcza. Są grzechy zbiorowe, gdy ludzie publicznie grzeszą. A więc potrzebna jest pokuta publiczna za publicznie popełniane grzechy, za które odpowiada społeczeństwo, bo je pochwala, nie protestuje przeciwko nim, nic nie czyni w tym kierunku, aby nie działa się niesprawiedliwość, różne zbrodnie, zupełne lekceważenie Pana Boga. Nikt się na to nie oburza. Na tym polega społeczny grzech. Chociaż ja tego nie czyniłem, nie powiedziałem, jednak potrzeba by wszyscy razem odpowiadali za społeczne zło i publicznie czynili pokutę. Taka pokuta może być denerwująca dla innych. Ale pokutowanie, które byłoby przez nas społecznie czynione, jest właśnie potrzebne, aby ci, którzy się zupełnie nie denerwują i z największym spokojem Pana Boga obrażają, zaczęli się denerwować, i stracili ten "spokój grzechu". Musimy się modlić, aby ktoś zdobył się na taką pokutę (Ks. Woźny).

b) Pokuta społeczna

Pokuta społeczna nie ma nic wspólnego z grzechem pokoleniowym. W niektórych grupach charyzmatycznych i środowiskach związanych z celebrowaniem Mszy świętych z modlitwą o uzdrowienie względnie nabożeństw o uzdrowienie pojawiła się myśl o tzw. "grzechach pokoleniowych" i "uzdrowieniu międzypokoleniowym".

U podstaw mówienia o grzechu pokoleniowym leży przekonanie, że grzechy przodków wywierają wpływ na życie obecnie żyjących członków ich rodziny. Wpływ ten może mieć wymiar duchowy i cielesny, wyrażać się np. w postaci jakiejś choroby, może też być powodem kłopotów w dziedzinie psychiki i niepowodzeń w życiu małżeńskim czy rodzinnym. Obciążenie grzechem dziedziczonym po przodkach - według zwolenników tej teorii - domaga się uwolnienia człowieka, które dokonuje się w modlitwie o uzdrowienie lub przez egzorcyzm.

W tej materii Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech. Wyraźnie pisze o tym św. Paweł w Liście do Rzymian, że "każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu" (Rz 14,12). Człowiek nie ponosi kary za niepopełniony czyn, np. za grzech prapradziadka. Zadośćuczynić i pokutować trzeba za swoje własne grzechy (zob. KKK 1459).

Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny, co wyraźnie podkreślił Sobór Trydencki w Dekrecie o grzechu pierworodnym. Jednakże grzech pierworodny "w  żadnym potomku nie ma charakteru winy osobistej" (KKK 405).

"Reinkarnacja grzechu" czy też "przechodzenie" grzechu na kolejne pokolenia, o którym nauczają zwolennicy "uzdrowienia międzypokoleniowego", nie ma żadnego  uzasadnienia ani w Piśmie św., ani w Tradycji i nauczaniu Kościoła. Tego typu bezpodstawne idee są natomiast bardzo niebezpieczne dla życia duchowego wiernych i samej doktryny Kościoła. Propagowanie ich prowadzi do pewnego rodzaju "uspokajania" czy "wyciszania" sumień przez przerzucanie odpowiedzialności za swoje błędy, grzechy, za popełnione przez siebie zło na poprzednie pokolenia. Zwalnia to wierzącego z postawy czujności, co staje się źródłem dalszych jego grzechów. Tymczasem chrześcijanina powinna cechować postawa nieustannego czuwania, o której poucza św. Piotr: "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!" (1P 5,8); (por. Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe. Problemy teologiczne i pastoralne. Opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski, Warszawa, 5.10.2015).

ZAKOŃCZENIE

"Kim byłem i jakim byłem? Czy choć jeden mój czyn był dobry, a jeśli nie czyn, to słowo, a jeśli nie słowo, to pragnienie? Ty zaś, Panie, jesteś dobry i miłosierny, a dłoń Twoja przyszła z pomocą pogrążonemu w otchłani śmierci i wygarnęła z dna mego serca bezmiar zepsucia. Rzecz cała polegała na tym, że nie chciałem teraz tego, czego chciałem przedtem, a pragnąłem tego, co było Twoją wolą.

Będę Cię kochał, Panie, i dzięki Ci składał, i wyznawał imię Twoje, ponieważ odpuściłeś mi tyle złych i niegodziwych uczynków moich. Łasce Twojej i miłosierdziu Twojemu przypisuję to, żeś jak lód stopił grzechy moje. Łasce Twojej przypisuję i to, że wielu złych rzeczy nie popełniłem; czegóż bowiem nie byłem zdolny uczynić ja, skoro ukochałem nawet taki występek, który mi żadnej korzyści nie przynosił. I wyznaję, że wszystko zostało mi odpuszczone - i to zło, jakie popełniłem z własnej chęci, i to, czego dzięki Tobie nie popełniłem.

Któż z ludzi świadom swojej własnej słabości śmie własnym siłom przypisywać czystość i niewinność swoją, aby mniej kochał Ciebie, jak gdyby mniej mu było potrzebne miłosierdzie Twoje, przez które darowujesz grzechy nawracającym się ku Tobie?... Niech raczej tym więcej Ciebie miłuje, ponieważ widzi, że kto mnie z tak wielkiej niemocy grzechów moich uwolnił, ten jemu w tak wielką niemoc grzechów nie pozwolił się uwikłać (św. Augustyn: Wyznania IX, l, 1; II, 7, 15).

 

Przesłanie Ojca Świętego Franciszka do instytutów świeckich,
wręczone Przewodniczącej Rady Wykonawczej CMIS

Watykan, 17 sierpnia 2016

Szanowna Pani,

Z okazji zbliżającego się Zgromadzenia Ogólnego Światowej Konferencji Instytutów Świeckich (CMIS) Ojciec Święty pragnie przekazać Pani i wszystkim uczestnikom serdeczne pozdrowienie i zapewnić o swojej bliskości, o duszpasterskiej trosce, a nade wszystko o modlitwie, aby Duch Święty uczynił owocnym Wasze spotkanie, którego temat brzmi: Na nowo odnaleźć własną tożsamość.

Oryginalność i wyjątkowość świeckiej konsekracji aktualizuje się wtedy, kiedy świeckość i konsekracja są zjednoczone w życiu osoby. Możemy powiedzieć, że dzisiaj właśnie ta synteza jest największym wyzwaniem dla instytutów świeckich.

Istotę powołania świeckiego jasno wyraził błogosławiony Paweł VI:

"Znajdujecie się w tajemniczym punkcie spotkania dwu ważnych nurtów życia chrześcijańskiego, obejmując bogactwa jednego i drugiego. Jesteście świeckimi, a jako tacy już konsekrowani przez sakramenty chrztu i bierzmowania; lecz wy zdecydowaliście się mocniej podkreślić waszą konsekrację Bogu przez profesję rad ewangelicznych, do zachowania których zobowiązaliście się węzłem stałym i uznanym. Pozostajecie świeckimi, zajęci sprawami właściwymi i charakterystycznymi dla laikatu (por. LG 31), lecz jest to «świeckość konsekrowana», jesteście «konsekrowanymi świeckimi». I dalej: «Konsekracja wskazuje na wewnętrzną i tajemniczą strukturę waszego bytu i waszego działania. W tym tkwi wasze bogactwo, którego ludzie, pośród których żyjecie, nie umieją wyjaśnić, a często nawet go nie dostrzegają. Konsekracja chrztu pogłębiła się przez wzrastające wymagania miłości, które wzbudził w was Duch Święty; jednakże nie w tej samej formie, co konsekracja właściwa zakonnikom, ale taka, która was nieustannie pobudza do przyjęcia w życiu zasadniczej postawy zgodnej z błogosławieństwami ewangelicznymi. W ten sposób jesteście rzeczywiście konsekrowani i rzeczywiście przebywacie w świecie»" (Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Odpowiedzialnych Generalnych Instytutów Świeckich, Castel Gandolfo, 20 września 1972).

Dzisiaj od instytutów świeckich oczekuje się odnowionej syntezy ciągłego podtrzymywania spojrzenia utkwionego w Jezusie i równocześnie zanurzenia w życie świata. Synteza pomiędzy konsekracją i świeckością oznacza przede wszystkim utrzymywanie razem tych dwóch aspektów, nigdy nie oddzielając ich od siebie. Oznacza również łączenie ich, a nie rozdzielanie. Dominowanie jednego nad drugim w rzeczywistości prowadziłoby do życia w stylu formalistycznym, do przestrzegania różnych praktyk bez przemiany sposobu przeżywania relacji z braćmi i ze światem. Czynienie syntezy oznacza również to, że nie można podporządkować jednego elementu drugiemu: świeckość i konsekracja muszą iść razem, jedna potrzebuje drugiej. Nie jesteśmy przecież najpierw osobami świeckimi a potem konsekrowanymi, ani też najpierw konsekrowanymi a potem świeckimi, jesteśmy równocześnie świeckimi konsekrowanymi. Z tego wywodzi się również inna niezwykle ważna konsekwencja: niezbędne jest nieustanne rozeznawanie, które pomaga w funkcjonowaniu w pełnej równowadze, i konieczna jest postawa, która pomaga odnajdować Boga we wszystkich rzeczach.

Sprawą o fundamentalnym znaczeniu jest więc formacja, która członków instytutów świeckich ma prowadzić do pełnego włączenia się w misję poszczególnych instytutów, pobudzając ich do nowego i głębokiego angażowania się w nią z Chrystusem, który powołuje i posyła, i równocześnie do pełnego wejścia w rzeczywistość współczesnego świata. Całościowa formacja jest szczególnie wymagająca, ponieważ domaga się stałego wysiłku w dążeniu do jedności pomiędzy świeckością i konsekracją, pomiędzy działaniem a kontemplacją, bez wsparcia ze strony ustalonego i zorganizowanego przez wspólnotę rytmu modlitwy i pracy. Jednak gdy ktoś stale podejmuje wysiłek otwierania się na Bożą wolę, będzie miał owo spojrzenie wiary, które prowadzi do odnajdywania Chrystusa obecnego zawsze i wszędzie. Dlatego konieczne jest wychowywanie do głębokiej osobistej relacji z Bogiem, która zarazem będzie ubogacona obecnością braci. Życie wspólne nie jest wymagane, ale istotna jest komunia z braćmi. Całe życie ma być naznaczone i ożywiane komunią z Bogiem i z bliźnim.

Zaangażowanie w świeckość powinno być realizowane na szeroką skalę, powinno zwracać się ku szerokim horyzontom. Potrzebna jest nieustanna czujność na znaki czasu: historię odczytuje się, pojmuje i interpretuje i trzeba zanurzać się w nią w sposób twórczy i płodny, aby pozostawiać ślad ewangeliczny, aby kierować ją ku królestwu Bożemu. Powołanie to niesie ze sobą stałe napięcie w dochodzeniu do syntezy pomiędzy miłością Boga i miłością do ludzi, w życiu duchowością, która łączy wymagania pochodzące "z góry", z Bożej łaski, z wymaganiami pochodzącymi "z dołu", z ludzkiej historii. Wzrost w miłości Boga prowadzi w sposób nieunikniony do wzrostu w miłości do świata, i odwrotnie.

Prowadzeni przez Ducha Świętego, wprowadzajcie w świat logikę Bożą przez realizowanie zamysłu nowej ludzkości, której On pragnie. To Bóg jest sprawcą syntezy pomiędzy świeckością i konsekracją. To dzięki Niemu można doświadczać spełniania się proroctwa, które zakłada rozeznawanie i twórczość, wzbudzane przez Ducha Świętego. Rozeznawanie jest wysiłkiem zrozumienia, zinterpretowania znaków czasu, przy zaakceptowaniu złożoności, fragmentaryczności i tymczasowość naszych czasów. Twórczość jest zdolnością wyobrażenia sobie nowych rozwiązań, wynalezienia odpowiedzi zupełnie nowych i bardziej odpowiednich dla nowych sytuacji, które się pojawiają. Towarzyszenie pielgrzymującej ludzkości to dla was teologiczna rzeczywistość. Jej istotną częścią jest poszukiwanie dialogu i spotkania, co wymaga od was stawania się kobietami i mężczyznami komunii w świecie.

Jesteście więc wezwani w Chrystusie do bycia znakami i narzędziami miłości Bożej w świecie, znakami widzialnymi miłości niewidzialnej, która wszystko przenika i wszystko chce odkupić, aby na nowo wszystko sprowadzić do trynitarnej komunii - źródła i ostatecznego spełnienia świata.

Możemy powiedzieć, że w tej syntezie szczególnie pilna jest troska o życie modlitwy: o intymną przyjaźń z Jezusem, pozwalającą na to, by On był Panem naszego życia; oraz troska o życie rodzinne: nie macie obowiązku życia we wspólnocie, ale macie być płonącym ogniskiem, od którego inni ludzie będą mogli zaczerpnąć światła i ciepła dla życia w świecie - jak kiedyś powiedział wam Jan Paweł II (por. Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Sympozjum Instytutów Świeckich z okazji 50. rocznicy Konstytucji "Provida Mater Ecclesia", Watykan, 1 lutego 1997). Właśnie dlatego, rozrzuceni jak drożdże i sól, macie być świadkami wartości, jakie mają w sobie braterstwo i przyjaźń. Osoba ludzka nie jest wyspą, nie możemy popaść w obojętność wobec innych. Jeśli waszym zadaniem jest przemiana świata przez przywracanie w nim porządku stwórczego, to własnym życiem musicie ogłaszać współczesnemu człowiekowi, że jest możliwy nowy sposób bycia, życia, odnoszenia się do świata i do innych, że jest możliwe bycie nowymi ludźmi w Chrystusie. Przez życie w czystości ukazujcie, że istnieje inny sposób kochania - sercem wolnym na podobieństwo Chrystusowego, poprzez ofiarowanie siebie. Poprzez ubóstwo reagujcie na konsumizm, który szczególnie zawładnął Zachodem, i wskazujcie swoim życiem i słowem, tam gdzie to konieczne, na liczne niesprawiedliwości, których doświadczają ubodzy tej ziemi. Przez posłuszeństwo świadczcie o wolności wewnętrznej przeciwnej indywidualizmowi, wyniosłości i pysze.

Bądźcie "przednimi skrzydłami" Kościoła w nowej ewangelizacji. Ale pamiętajcie, że żadna nowa ewangelizacja nie jest możliwa, jeśli nie wywodzi się z nowości życia, które charakteryzuje się przyjęciem uczuć Chrystusa i Jego postawy wydania życia aż do śmierci.

Tak też największym wyzwaniem, także dla instytutów świeckich, jest bycie szkołą świętości. W każdym instytucie powinien wyłonić się charakterystyczny styl świętości - świętość wcielona w codzienne czynności, w niepozorne i ważne wydarzenia, gdzie rozwija się wyobraźnia wiary, nadziei i miłości. Dziewica Maryja jest doskonałym wzorem tej duchowości wcielenia. Nieustannie zjednoczona z Synem w życiu codziennym i w rodzinnych troskach, prowadziła zupełnie normalne życie, podobne do tego, które jest udziałem wielu z was. W ten sposób współpracowała z dziełem Boga. Gdy pozostajemy z Nią zjednoczeni, bezsprzecznie mamy gwarancję, że idziemy drogą świeckiej świętości.

Jeszcze jednym niezbędnym elementem, który faktycznie przyczynia się do nowej ewangelizacji jest życie miłością braterską. Wcześniej podkreśliłem, jak ważna jest komunia: wszyscy członkowie instytutów świeckich są wezwani do życia nią, w zwyczajnych warunkach świata, samotnie, w rodzinie, w grupach życia braterskiego, według własnych konstytucji. Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus wstawiał się do Ojca za wszystkimi swoimi uczniami, prosząc o łaskę jedności dla nich. Jedynie taka wspólnota, która pomimo ludzkich ograniczeń przejawia miłość panującą pomiędzy członkami, jest wiarygodna i czyni widzialną Bożą miłość, darmowość, wierność oraz czułość Jego miłości. Syn Boży, poprzez swoje wcielenie, przyniósł ludziom dar braterstwa. W Chrystusie wszyscy jesteśmy braćmi i wszyscy jesteśmy synami Bożymi. Miłość każdego z nas do wszystkich innych, od tych najbliższych do najbardziej odległych, jest właśnie jedynym sposobem wskazanym przez Chrystusa, aby znaleźć drogę zbawienia.

Jaką ludzkość macie przed sobą? Osoby, które straciły wiarę albo żyją jakby Bóg nie istniał, młodzież bez odniesienia do wartości i do ideałów, poranione rodziny, bezrobotnych, ludzi w podeszłym wieku zostawionych samym sobie, imigrantów. "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11, 28). Tymi słowami Jezus wskazuje wam drogę. Ilu ludzi napotykacie na ulicy, udających się do pracy albo na zakupy! Ile macie okazji, aby ich nakarmić, zachęcić, dodać im nadziei, przynieść pociechę! To jest życie w świecie ("in saeculo viventes", mówi kanon 710), które stanowi o waszej "świeckości", wspólna cecha wszystkich instytutów świeckich, która jest przeżywana na różne sposoby. Zarówno świecki kapłan, jak i świecka osoba pozostają w świecie, ale ich relacja do świata jest odmienna. Kapłani świeccy mają pielęgnować swoją gorliwość w zaangażowaniu na rzecz osób dotkniętych różnego rodzaju ubóstwem, mają towarzyszyć wszystkim, którzy przeżywają swoją wiarę pośród zwyczajnych ludzkich obowiązków. Niech to czynią przede wszystkim poprzez sprawowanie Eucharystii, podczas której świecki kapłan w sposób szczególny uczestniczy w ofierze Chrystusa składanej Ojcu, w ofierze, przez którą Kościół otrzymuje łaskę odrodzenia ludzkości.

To jest ta droga. Wezwani przez Pana do naśladowania Go w świecie, niesiecie światu miłość - całym sercem miłując przede wszystkim Jego a potem każdego brata, sercem macierzyńskim i ojcowskim. Nie czyńcie tego z przyzwyczajenia, byście nie "zwietrzeli". "[...] jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją przyprawić?" (Łk 14, 34).

Droga Pani, są to refleksje i pouczenia, które zlecił mi przekazać Ojciec Święty Franciszek. Papież dołącza do nich specjalną modlitwę za Panią i za wszystkich członków instytutów świeckich, a równocześnie prosi was o modlitwę w Jego intencji i z serca wam błogosławi.

Oddany w Chrystusie Panu

Pietro Card.
Parolin
Sekretarz Stanu

 

Papież do konsekrowanych z włoskich instytutów świeckich

Obrazek z http://www.cmis-int.org

Rzym, 10-05-2014
Radio Watykańskie

Czymś rewolucyjnym w Kościele było ustanowienie przez Piusa XII konstytucją apostolską Provida Mater Ecclesia nowej formy życia konsekrowanego, jaką są instytuty świeckie. Powiedział to Papież Franciszek, przyjmując uczestników spotkania włoskich członków takich instytutów. W improwizowanym przemówieniu pokreślił znaczenie tej historycznej decyzji swego poprzednika na Stolicy Piotrowej, podjętej w 1947 r.

"Od tego czasu czynicie wiele dobra w Kościele z odwagą, bo trzeba odwagi, by żyć w świecie - mówił Ojciec Święty. - Liczni z was mieszkają samotnie, a przez wasze mieszkania przechodzi wielu ludzi; niektórzy zaś żyją w małych wspólnotach. Prowadzić na co dzień życie w świecie, a jednocześnie strzec tego wymiaru kontemplacyjnego, skierowanego ku Bogu i zarazem w konfrontacji ze światem, kontemplować rzeczywistość - tak piękno świata, jak i wielkie grzechy społeczeństwa, odstępstwa - zawsze wiąże się z napięciem. Dlatego wasze powołanie jest fascynujące, bo prowadzi tam, gdzie chodzi o zbawienie nie tylko osób, ale instytucji, tylu świeckich instytucji koniecznych na świecie. Myślę zatem, że Kościół konstytucją apostolską Provida Mater Ecclesia dokonał czegoś naprawdę rewolucyjnego. Życzę, byście zachowali zawsze tę postawę pójścia dalej i co więcej, wchodzenia tam, gdzie rozgrywa się los wszystkiego: polityki, gospodarki, edukacji, rodziny - właśnie tam!".

Papież zachęcił członków instytutów świeckich, by nie tracili nadziei co do skuteczności swego działania, choć są tylko niewielkim ziarnem. Mają być w świecie ewangelicznym zaczynem, a owoce zobaczy się dopiero z czasem. Na zakończenie audiencji wywiązał się dialog z jej uczestnikami. Pytany, kiedy będą beatyfikowani tacy członkowie instytutów świeckich, jak np. znany burmistrz Florencji Giorgio La Pira, Ojciec Święty zachęcił do modlitwy o cuda za ich wstawiennictwem i zwrócił uwagę na znaczenie, jakie ma tu "głos ludu". Nawiązał przy tym do pogrzebu Jana Pawła II, przypominając: "Lud wołał tutaj w 2005 r. Santo subito! - «Święty od razu!». I po niewielu latach został on świętym".

Artykuł pochodzi z www.cmis-int.org

 

Polka przewodniczącą Światowej Konferencji Instytutów Świeckich

Obrazek z http://www.cmis-int.org


Zakończyły się obrady Światowej Konferencji Instytutów Świeckich, trwające w Rzymie w dniach 21-25 sierpnia 2016 r. Zebrania plenarne i praca w grupach językowych ukierunkowana była na temat formacji członków instytutów. Głos zabierały świeckie osoby konsekrowane pochodzące z różnych krajów i kontynentów, a także kapłani, będący członkami instytutów kleryckich.

Zgromadzenie Ogólne, w trakcie spotkania w Rzymie, wybrało na czteroletnią kadencję nową Radę Wykonawczą. W jej skład weszli przedstawiciele: Francji, Kanady, Włoch, Indii, Brazylii, Hiszpanii. Wybrano także nową Przewodniczącą. Została nią Jolanta Szpilarewicz, która stoi na czele Polskiej Konferencji Instytutów Świeckich. To wielkie wyróżnienie dla Polski, ale też ogromne zobowiązanie.

Nowa Przewodnicząca, zaraz po wyborze, udzieliła wywiadu Radiu Watykańskiemu, podsumowując obrady oraz mówiąc o zadaniach na przyszłość: "Zadania dotyczą zarówno pogłębienia tożsamości świeckich konsekrowanych w świecie, jak też kierunków formacyjnych, które powinniśmy podjąć w najbliższym czasie. Te kierunki są zależne od tego jakie zmiany zachodzą w otaczającym nas świecie, w którym jesteśmy zanurzeni. Wiele takich wniosków zostało wyszczególnionych. Rada Wykonawcza, wybrana na cztery lata, ma na ich podstawie wytyczyć kierunki pogłębiającą naszą formację. W ramach Konferencji Światowej istnieją również konferencje kontynentalne i konferencje krajowe. Zadaniem Rady Wykonawczej jest także pozostawanie w ścisłej więzi z tymi konferencjami, inspirowanie ich działań, a także służenie pomocą w tym, co jest im potrzebne. Posiadamy unowocześnioną stronę internetową, która stwarza duże możliwości dzielenia się owocami naszych przedsięwzięć, zamieszczania tam różnych materiałów pomocnych do formacji, do spotkań. Zadaniem Rady Światowej jest stworzenie takiej płaszczyzny wymiany, spotkania, aby być inspirującymi dla instytutów świeckich w świecie, ale szanując ich autonomię i charyzmat każdego z nich. Chodzi o to, by podawane przez nas kierunki i inspiracje służyły pogłębieniu życia w szczególnym charyzmacie każdego instytutu".

Artykuł pochodzi z www.cmis-int.org

 

Temat: "DROGA NA GÓRĘ KARMEL"  św. Jana od Krzyża


Poniżej podajemy terminy dni skupienia w Domu Macierzystym.

1 - 2 października 2016r.o. Paweł Hańcza OCD
5 - 6 listopada 2016r.o. Piotr Linka OCD
10 - 11 grudnia 2016r.o. Włodzimierz Tochmański OCD


Dni skupienia odbywają się też w innych ośrodkach. Termin i miejsce spotkania ustala Posługująca danego ośrodka.

 

<< wstecz 1 2 3 4 5 ... 12 dalej >>

© Elianum
Wszelkie prawa zastrzeżone.